Świętojańskie wideo

42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych: Mówi Paweł Maślona ("Atak paniki")

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Polecane

Jacek Sieradzki: Rezygnuję. Rozmowa z dyrektorem festiwalu R@Port

VI ranking aktorów Wielkiego Miasta

Kto wygrał, kto przegrał: teatry i festiwale. Podsumowanie roku teatralnego na Pomorzu cz.3

Nasyceni, poprawni, bezpieczni. Podsumowanie roku teatralnego 2014 na Pomorzu, cz.2

Podsumowanie roku teatralnego 2014 na Pomorzu, cz.1: Naj, naj, naj

Niedyskretny urok burżuazji. Po Tygodniu Flamandzkim

Na8-10Al6Si6O24S2-4 dobrze daje. Po perfomansie ‘Dialogi nie/przeprowadzone, listy nie/wysłane’

Panie Jacku, pan się obudzi. Zaczyna się X Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@Port

Wideoklip - niepokorne dziecko kinematografii i telewizji. Wywiad z Yachem Paszkiewiczem

Empire feat. Renia Gosławska - No more tears

Na co czekają więźniowie ? Beckett w Zakładzie Karnym w Gdańsku-Przeróbce

Zmiany, zmiany, zmiany. Podsumowanie roku teatralnego 2012 na Pomorzu

Debata w sprawie sprofanowania Biblii przez Adama Darskiego (Nergala)

Jakie dziennikarstwo poświęcone kulturze w Trójmieście jest potrzebne ?

Dość opieszałości Poczty Polskiej. Czytajmy wiersze Jerzego Stachury!

Brygada Kryzys feat. Renia Gosławska & Marion Jamickson - Nie wierzę politykom

Monty Python w Gdyni już do obejrzenia!

Kinoteatr Diany Krall. "Glad Rag Doll" w Gdyni

Tylko u nas: Dlaczego Nergal może być skazany ? Pełny tekst orzeczenia Sądu Najwyższego

Obejrzyj "Schody gdyńskie"!

Piekło w Gdyni - pełna relacja

Pawana gdyńska. Recenzja nowej płyty No Limits

Kiedy u nas? Geoffrey Farmer i finansowanie sztuki

Wciąż jestem "Harda" - wywiad z bohaterką "Solidarności"

Wielka zadyma w Pruszczu Gdańskim

Podróż na krańce świata, czyli dokąd zmierza FETA ?

Co piłka nożna może mieć wspólnego ze sztuką ?

Eksperyment dokulturniający, czyli „Anioły w Ameryce” na festiwalu Open’er

Jakie dziennikarstwo poświęcone kulturze w Trójmieście jest potrzebne ?

Opublikowano: 17.01.2013r.

Obszerny zapis debaty i wstępny komentarz.

Zakończenie zeszłorocznego festiwalu Metropolia jest Okey było jednym z ciekawszych wydarzeń kulturalnych od wielu miesięcy. Tak jak o kulturze prawie nikomu nie chce się już rozmawiać, tak tym razem w gdyńskiej Desdemonie pojawiło się wielu specjalistów i spotkanie stało na rzadkim w naszym regionie poziomie, podobnie jak oprawa i realizacja (album i ekipa filmowa) całego, tegorocznego spotkania towarzyskiego wybrańców trójmiejskiej kultury. Sama idea porozmawiania o dziennikarstwie poświęconym kulturze  piękna, a szczegóły smakowite. Oto jednym z  organizatorów zdarzenia była "Gazeta Wyborcza", która rozpoczynała w 1989 roku jako organ Obywatelskiego Komitetu Parlamentarnego i depozytariusz nadziei milionów Polaków na lepsze jutro, gazeta misyjna i kulturotwórcza, pod koniec zeszłego roku zlikwidowała, bez jakichś protestów wewnętrznych, działy kultury w lokalnych dodatkach. Spotkanie odbyło się w Gdyni, ale „zapomniano” zaprosić przedstawicieli dwóch chyba ważnych tytułów, które mają siedzibę w Gdyni: największego obywatelskiego medium w regionie, gazety zaangażowanej, czyli "Gazety Świętojańskiej" oraz "Portu kultury", który najpełniej informuje o kulturze w województwie pomorskim. Z Gdyni była aż jedna osoba, co po raz kolejny potwierdza, że nowoczesna i wysoka kultura czy dyskurs o miejscu kultury w przestrzeni miejskiej są w mieście z morza i marzeń po prostu niepotrzebne. Nieszczęśliwie, bo retorycznie też brzmiał tytuł debaty: Czy Trójmiasto potrzebuje dziennikarstwa poświęconego kulturze? Organizatorzy zaprosili przedstawicieli władz miejskich, instytucji kultury, artystów i dziennikarzy. Szkoda, że zapomniano o akademikach, którzy ważni są z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze to oni uczą i kształtują przyszłych dziennikarzy. To także oni są najbardziej predystynowani do tworzenia opinii publicznej, szkoda, że z tego przywileju i… obowiązku tak rzadko się wywiązują. To temat na osobne spotkanie co najmniej. Zabrakło również pr-owców z instytucji kultury oraz wydawców i redaktorów naczelnych, którzy podejmują najważniejsze decyzje. W samej dyskusji, która trochę przebiegała w formule pierwszej randki, poruszono co najmniej kilka tematów zasługujących na dłuższe rozwinięcie. Będziemy zapraszać uczestników i nie tylko do pełniejszych wypowiedzi i komentarzy, chcemy stworzyć forum do dyskusji na naprawdę ważne tematy.

Katarzyna Wysocka, Piotr Wyszomirski

Wracając do debaty, na początku został odczytany bardzo ważny i uczciwy list Marka Weissa, dyrektora Opery Bałtyckiej, którego „Nabucco” ciągle jest w repertuarze Teatru Wielkiego. List wpisywał się także w ogólnopolską dyskusję o krytyce teatralnej. Wypowiedź opublikowaliśmy wcześniej, ale warto do niej wrócić w kontekście artykułu.

Marek Weiss, O mediach dramatycznie

-Kultura przegrała ze sportem, nasze teksty przegrały z doniesieniami z EURO. Ilość odsłonięć artykułów poświęconych  kulturze w porównaniu z jakimikolwiek wiadomościami dotyczącymi piłkarzy, była swoistym gwoździem do trumny. Kryzys i nadchodząca śmierć mediów papierowych, upadek zawodu dziennikarskiego, a w szczególności dziennikarstwa zajmującego sie kulturą, który trwa od kilku lat, dobitnie pokazują nam, że coraz mniej osób się z nami liczy, jest coraz mniej miejsca dla nas. Czy Wy nas w ogóle potrzebujecie i do czego ? – rozpoczął prowadzący spotkanie dziennikarz „Gazety Wyborczej” Przemysław „Przemek” Gulda, kierując swoje pytanie do przedstawicieli instytucji kultury i artystów.

 

-Artyści i kultura oczywiście potrzebują dziennikarzy piszących o kulturze, ale najbardziej potrzebuje ich główny adresat, czyli czytelnik, czyli widz. Potrzebuje najbardziej dobrej informacji i kompetentnych, zróżnicowanych opinii, które nie reprodukują informacji prasowych wysyłanych przez organizatora – apelowała Aneta Szyłak, dyrektorka Instytutu Sztuki Wyspa, kuratorka i krytyczka sztuki.

-Brakuje mi na tym spotkaniu wydawców. To oni decydują, kto i jak ma pisać o kulturze. Gdy język jest zbyt trudny, zbyt „nowoczesny”, autor „wypada” – dodał Mikołaj Trzaska, muzyk europejskiego formatu.

-Dziennikarz, tak jak i artysta, też zabiega o publiczność. Oczywiście media są potrzebne, stanowimy razem system naczyń połączonych. Dobra sztuka poradzi sobie sama, kiepskie dziennikarstwo na pewno nie. Jesteśmy rozżaleni na poziom artykułów i terminy zamieszczania informacji, dziennikarze nie zauważają Filharmonii – żalił się Roman Perucki, dyrektor Filharmonii Bałtyckiej.

-Dziennikarstwo kulturalne jest potrzebne tylko wtedy, gdy jest profesjonalne. Narzekamy na dziennikarzy, ale także organizatorzy i animatorzy kultury dalecy są od profesjonalizmu, nie potrafią dostarczyć na czas fachowej informacji, nie potrafią zabiegać o właściwe informowanie o swych przedsięwzięciach – powiedział Konrad Mielnik, organizator imprez muzycznych i przedstawiciel Radia Gdańsk, okraszając swą efektowną wypowiedź zabawnymi anegdotami rodem z humoru zeszytów dziennikarskich i przykładami manipulacji liczbami widzów.

-Dziwi mnie nieustanie fakt, że organizatorzy nie informują wyraźnie, kto jest sponsorem imprezy. Przecież  wkład sponsora w powstanie koncertu czy spektaklu jest taki sam jak tego, kto przygotował wydarzenie – wyraził ubolewanie Jerzy Snakowski, felietonista portalu trójmiasto.pl.

-W tym zawodzie, o ile możemy mówić w ogóle o zawodzie, pracują bardzo często niekompetentni ludzie. Są  „poukładani”, wiadomo kto, o kim i jaką napisze recenzję, bez względu na to, jaki był spektakl.W codziennej prasie nie ma krytyki artystycznej, czasami Jarek Zalesiński opublikuje coś w „Teatrze” i wtedy możemy mówić o krytyce. Chyba najbardziej adekwatnym określeniem byłoby „piszący o kulturze”. Trawestując słowa Luca Percevala o teatrze, można powiedzieć szerzej o kulturze, że jest ostatnim miejscem, w którym można mówić prawdę prosto w oczy. Niestety, rzadko tak się dzieje, zdarza się za to czasami, że potentaci informacyjni podają informacje nieprawdziwe, manipulują danymi, bo są uzależnieni od reklamodawców. Nie ma opinii publicznej, nie szanujemy się wzajemnie, autorzy niezależnych opinii są karani a to swoistym ostracyzmem, a to są marginalizowani, a to w stosunku do nich „ludzie kultury” zachowują się niekulturalnie. Etyka i profesjonalizm w naszym środowisku występują niezwykle rzadko – swą wypowiedź Piotr Wyszomirski, redaktor naczelny "Gazety Świętojańskiej", poparł  konkretnymi przykładami.

 

Jeśli godzimy się na takie sytuacje, to zezwalamy na  mentalną korupcję

 

-Obrażamy się na rzeczywistość, która nas otacza i uważamy, że powinniśmy ją za wszelką cenę zmienić. A może powinniśmy się zacząć do niej dostosowywać ? To, co dobre na pewno, to media elektroniczne, które piszą o kulturze. Nie zdradzę tutaj chyba wielkiej tajemnicy, gdy powiem, że organizatorzy instytucji kultury, by zaistnieć w mediach, muszą płacić za informacje, żeby w ogóle informacja się pojawiła. W wydziałach i urzędach są wydzielone budżety na media, informacja stała się po prostu materiałem rynkowym. Nie podoba mi się to, ale nie widzę powodu, byśmy to ukrywali – powiedział Jarosław Wojciechowski, dyrektor Gdyńskiego Centrum Kultury.

-Jeśli godzimy się na takie sytuacje, to zezwalamy na  mentalną korupcję. Jeśli w przypadku artykułu sponsorowanego, np. recenzji, nie ma informacji, że jest to publikacja opłacona, jest to nieuczciwe nie tylko w stosunku do Czytelnika, ale tak naprawdę do wszystkich. Jeśli faktycznie wydziały i urzędy mają wydzielone budżety na takie cele, np. Urząd Marszałkowski, choć nic na ten temat nie wiem, to uważam to za niedopuszczalne – odniósł się do wypowiedzi poprzednika Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże.

zobacz zdjęcia w galerii Czy Trójmiasto potrzebuje dziennikarstwa poświęconego kulturze? Desdemona, 30.12.2012, foto: Tomasz Wilary

-W budżecie Wydziału Kultury UM nie ma żadnego wydzielonego budżetu dla Telewizji Gdańsk czy dla jakiegokolwiek medium. Raz w roku wykupujemy wkładkę poświęconą naszej imprezie, czyli Pomorskiej Nagrodzie Artystycznej, bo to jedyny sposób, by ta prestiżowa nagroda zaistniała odpowiednio w medium. Raz wykupiliśmy wkładkę w konkurencyjnej gazecie nt. zbrodni piaśnickiej. Kiedy organizator imprezy decyduje się na patronat medialny, to musi się liczyć z tym, że konkurencyjne medium w danym dziale (prasa, radio, telewizja czy internet) nic nie napisze na temat imprezy, choćby była tak prestiżowa jak Pomorska nagroda Artystyczna – sprostowała i dopowiedziała Beata Jaworowska, Zastępczyni Dyrektora Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego.

-Ja również potwierdzam, że w "Gazecie Wyborczej" nikt z zewnątrz nie płaci dziennikarzom za teksty. Jest wyraźne rozróżnienie między tekstem a reklamą, np. wkładką, która jest dodatkową usługą gazety. Absolutnie nie jest tak, że dyrektorzy instytucji czy osoby odpowiedzialne za finansowanie imprez wymuszają na nas w jakiś sposób, czy zyskują prawo do tego, że my o czymś napiszemy poprzez płacenie nam za to – uzupełnił Przemysław Gulda.

 

...kiedy daje się patronat, to należy pisać lepszą recenzję

 

-Być może jest tak w "Gazecie Wyborczej", ja mam jednak przykłady z konkurencyjnych redakcji i to nie tylko pism papierowych, które składały mi i moim pracownikom propozycje pisania tekstów w swoich mediach. Pewnie w budżecie urzędu marszałkowskiego nie ma na to środków, ale takie pieniądze są przekazywane w inny sposób przez instytucje funkcjonujące – powiedział Jarosław Wojciechowski.

-W Radiu Gdańsk nie pobiera się opłat za informacje kulturalne, jak  i pozostałe. Domyślam się, o jaką instytucję chodziło panu dyrektorowi, została ona zresztą tutaj wymieniona. Warto rozgraniczyć pewne sprawy. Np. patronat z dużym upustem na spoty. Domyślam się, że może mieć pan przykre wspomnienia z instytucjami, które każą sobie płacić za zrobienie materiału, bo same nie mają na to środków – dodał Konrad Mielnik.

-U nas za informacje i recenzje nigdy się nie płaciło i mam nadzieję, że nigdy nie będzie się płacić – oświadczył Łukasz Rudziński z portalu trojmiasto.pl.

(…)

-Usłyszałem kiedyś od młodszego kolegi, że kiedy daje się patronat, to należy pisać lepszą recenzję i że jest to oczywiste. Nas przestało interesować występowanie o patronaty, bo chcielibyśmy uczciwie pisać o kulturze, a w Trójmieście nie jest to proste – dodał Piotr Wyszomirski.

(…)

 

-Warto wiedzieć, że są instytucje, które każą sobie słono płacić za bycie patronem, za użycie ich logotypu na plakacie. Patronat danej instytucji daje możliwość pozyskiwania dalszych środków na dane przedsięwzięcie – kolejne uzupełnienie Konrada Mielnika.

-Patronat bardzo niewiele zmienia w mediach trójmiejskich i mówię to z perspektywy patronatów ogólnopolskich, kiedy patronat oznacza dużo więcej niż tylko zniżkę na baner. (…) Media są nam potrzebne nie tylko do reklamowania imprez, ale np. w ogóle do rozmowy o kulturze, która składa się z wielu innych elementów, nie tylko imprez i recenzji-powiedziała Aleksandra Szymańska, dyrektorka Instytutu Kultury Miejskiej.

https://www.youtube.com/watch?v=dLrNq4G75qc

Czy Trójmiasto potrzebuje dziennikarstwa poświęconego kulturze? 1/2 Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

-Nie winiłabym za stan rzeczy dziennikarzy, tylko wydawców. To oni próbują sprowadzić wszystko do poziomu brukowca, gonią za sensacją za wszelką cenę.Naszą, instytucji kultury i mediów, rolą, jest dyskusja o misyjności i wspólnej edukacji społeczeństwa. Zacznijmy traktować czytelników i nas samych poważnie, podnieśmy poziom dyskursu o kulturze- zaapelowała Jadwiga Charzyńska, szefowa Łaźni.

 

Być może czasy wielkich mediów skończyły się i nastał czas bardzo wielu bardzo małych i bardzo aktywnych mediów

 

-Chciałabym, aby pięciu krytyków pokłóciło  się o zdarzenie artystyczne, żeby media ramowały kulturę jako przestrzeń ścierających się postaw. My tego nie mamy i tego brakuje nam najbardziej. I prawdziwych osobowości, z którymi mogłabym się na przykład nie zgodzić. Mam dosyć powielania naszych not prasowych, chcę, żeby dziennikarze traktowali nas i widzów poważnie – uzupełniła Aneta Szyłak

-Brakuje ci konkurencji, za dobrze ci jest chłopie – publicznie skomplementował swego kolegę, Konrada Mielnika, Mikołaj Trzaska. Kiedyś, 10 lat temu, żal mi było artystów. Dziś żal mi instytucji kultury i dziennikarzy. Być może czasy wielkich mediów skończyły się i nastał czas bardzo wielu bardzo małych i bardzo aktywnych mediów-zakończył znany muzyk.

-Biorę na pierś wszystkie zarzuty pod adresem dziennikarstwa, jakie padły dzisiaj na tej sali, oprócz jednego. Otóż zarzut, że zespoły dziennikarskie utraciły swoją niezależność ze względów ekonomicznych jest nieprawdziwy i niesprawiedliwy. Ekonomia atakuje z innej strony. Nie tylko „Gazeta Wyborcza” zamknęła lokalne działy kulturalne, ale także „Dziennik Bałtycki” – u nas kulturę wtopiono w dział publicystyczny. Nie tylko wydawcy tną po kulturze, bo najłatwiej, ale politycy również – wystarczy spojrzeć na budżety kultury naszych samorządów.Na kryzysie ekonomicznym najbardziej traci kryterium kompetencji. Dziś nie stać nas na zespoły redakcyjne składające się z wyspecjalizowanych dziennikarzy, którzy potrafią wypowiadać się ze znawstwem na temat wybranych dziedzin sztuki.

http://www.youtube.com/watch?v=Jpn_BXfIyKo

Nawet wydarzenia z najwyższej półki nie potrafią ożywić trójmiejskiej, mocno wycofanej publiczności.Gilbert & George w rozmowie z Timem Marlowem, Gdańsk, Ratusz Staromiejski Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Media schodzą na coraz niższe piętra kultury masowej, przez co upodabniają się do odbiorcy mniej wymagającego, czyli się tabloidyzują. Miejsca wymiany fachowych opinii stają coraz bardziej niszowe. Zasmuciła mnie informacja z raportu Instytutu Kultury Miejskiej pt. „Poszerzenie pola kultury” (zobacz całość) z której wynika, że mimo nieustanneego wzrostu ilości imprez nie zmienia się ilość odbiorców, która kształtuje się na poziomie ok. 1/3 populacji. I tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany. Gdyby proporcje byłyby odwrotne, wydawcy pewnie by nie musieli oszczędzać na kulturze – wypowiedział się Jarosław Zalesiński z „Dziennika Bałtyckiego”

-Potrzeby to się wytwarza. Jeżeli media będą atrakcyjnie informować i ciekawie, krytycznie pisać o sztuce, frekwencja na pewno się zmieni – zripostowała Aneta Szyłak.

-Dziennikarze nie są „kulturotwórczy”. Kiedyś to właśnie  dziennikarze z „Cahiers du Cinema” stworzyli we Francji „nową falę”, a z osób siedzących na sali, zachowując proporcje i specyfikę wszelaką, taką osobą, która wyszła z pisania o kulturze, by ją tworzyć, jest jedynie Aneta Szyłak, plus Konrad Mielnik, który jak sam mówi, siedzi „okrakiem” jeszcze.  Prawie nie piszemy o pieniądzach w kulturze, a przecież to tak ważne. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że pieniędzy w kulturze powinno być więcej, ale nie jest wielką tajemnicą, że w niektórych  instytucjach kultury pieniądze są marnotrawione. Ciężko o tym pisać, by nie być posądzonym o wrogą, antykulturalną działalność, ale pisać o tym się powinno, wszak są to środki publiczne, czyli pochodzące z  niedobrowolnych  opłat obywateli. Brakuje też solidarności środowiskowej – kiedy w Gdyni postanowiono obniżyć budżet kultury o 28% to nikt (oprócz „Gazety Świętojańskiej” – zobacz artykuł pt. - 28 w Gdyni, czyli tragiczny budżet kultury w mieście z morza i marzeń- przyp. Redakcji) nie zainteresował się tematem, nikt nie protestował, ani żadna instytucja kultury, ani dziennikarze, ani środowisko, którego być może po prostu nie ma. Ostatnim, niezwykle spektakularnym przejawem solidarności intelektualistów trójmiejskich, był protest przeciwko zwolnieniu Macieja Nowaka. Środowisko jest rozbite, nie solidaryzuje się ani na dobre, ani na złe - powiedział Piotr Wyszomirski.

Czytaj serwis POP w kulturze, czyli porozmawiajmy o pieniądzach

-Środowisko sztuk wizualnych w Trójmieście jest bardzo zamknięte na to, co się dzieje w kraju.Na wernisażach w Polsce prawie nie ma ludzi od nas, nie interesujemy się innymi, a przecież jesteśmy na peryferiach. W Polsce są krytycy piszący o sztuce, gdybyśmy byli aktywni i jeździli po kraju, to prawdziwi krytycy przyjeżdżaliby też do nas – zaznaczyła Kamila Wielebska, pisząca o sztuce, od niedawna pracowniczka Łaźni.

 

...dajmy sobie spokój ze starymi, zgredziałymi dziennikarzami, którzy mają albo za mało czasu, albo nie są wystarczająco zmotywowani przez swoich naczelnych

 

-Wierzę w człowieka.(…) Stwórzmy wyjątkowe dziennikarstwo w Trójmieście, piszmy o kulturze w sposób ambitny, nie bojąc się profesjonalnych sformułowań - żarliwie zaapelował Jerzy Snakowski.

http://www.youtube.com/watch?v=Q1GKxI0PfVI

Rozmowy nt. kultury przyciągają garstkę zainteresowanych w milionowej aglomeracji.Czy żyjemy na peryferiach kultury? Debata w Świetlicy Krytyki Politycznej Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

-Kilka lat temu aktywiści (Yesmeni-przypis redakcji) postanowili zrobić akcje pozytywne, polegające na tym, że zrobią to, czego media nigdy nie robią. Wydali na przykład nigdy niepowstały numer „New York Timesa” ( w Gdyni podobna akcja miała miejsce w 2010 roku, kiedy „Gazeta Świętojańska” wydała nigdy niewydany numer „Ratusza”, tygodnika informacyjnego Urzędu Miasta Gdyni. Sprawa była kilka razy w prokuraturze i w sądzie, zaangażowano w tłumienie kolportażu całą Straż Miejską – czytaj więcej). Nie czekajmy, aż zostaną napisane artykuły, które chcemy przeczytać. Internet i aktywność obywatelska mogą spowodować, że takie teksty mogą napisać artyści-aktywiści. Weźmy to w swoje ręce i po prostu zróbmy to. I dajmy sobie spokój ze starymi, zgredziałymi dziennikarzami, którzy mają albo za mało czasu, albo nie są wystarczająco zmotywowani przez swoich naczelnych – wezwał polski artysta współczesny Grzegorz Klaman.

-Gdy media mówią, że kiedy 1/3 społeczeństwa interesuje się kulturą, to jest to za mało, by o tej kulturze pisać adekwatnie i kompetentnie, to dla mnie jest to brak odpowiedzialności ze  strony mediów.(…) Kiedy nie będziemy pisać dobrym językiem o dobrych rzeczach, to nie oczekujmy, że społeczeństwo się czegokolwiek nauczy – stwierdziła Iwona Bigos szefowa Gdańskiej Galerii Miejskiej.

-Widzę dziennikarzy jako ważne ogniwo naszego kulturalnego ekosystemu. I pomimo że ten zawód jest w pozycji zagrożonej, to jest to ogniwo niezbędne do funkcjonowania nas, twórców. Może powinniśmy im jakoś pomóc ? – wsparł żurnalistów Olo Walicki.

-Problemem naszego trójmiejskiego dziennikarstwa jest to, że my się nie skupiamy na tym, co jest u nas najmniejsze i dla nas najważniejsze. (…) Nie pełnimy bardzo ważnej dla nas funkcji: nie propagujemy tego, co jest jeszcze nasze, nowe, młode i niepoznane – zauważyła Malwina Jakóbczyk z wortalu miastokultury.pl.

https://www.youtube.com/watch?v=bwks22k29RU

Czy Trójmiasto potrzebuje dziennikarstwa poświęconego kulturze? 2/2 Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Metropolia jest Okey 2012, Czy Trójmiasto potrzebuje dziennikarstwa poświęconego kulturze?, Desdemona, 30.12.2012

i już poza artykułem instrukcja z internetu:




Autor

obrazek

Piotr Wyszomirski
(ostatnie artykuły autora)

Każdy ma swoje Indie gdzie indziej