Świętojańskie wideo

Wiec przeciwko nienawiści i przemocy, Gdańsk 14/1/19

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Międzymiastówka*. Budżet obywatelski

Opublikowano: 04.09.2012r.

*Międzymiastówka – miejsce w Gazecie Świętojańskiej, w którym będziemy porównywać rozwiązania różnych problemów, szukać, sugerować oraz inspirować i zapraszać do dyskusji w celu wyboru najlepszych rozwiązań w przestrzeni miejskiej. Partnerem serwisu jest Pomysłodalnia. Centrum Rozwoju Ciekawości.

Międzymiastówka: Budżet obywatelski

Katarzyna Gajewska

Obywatelska potrzeba współdecydowania o mieście może realizować się w różnych formach, mniej lub bardziej legalnych demonstracji, czy ustanowionych prawem konsultacji społecznych. Polegają one na wyrażeniu przez członków zbiorowości opinii w przedstawionej sprawie. Wyniki konsultacji nie są jednak wiążące dla organów władzy publicznej.

Jak pisze Joanna Erbel w tekście Radykalna demokratyzacja miasta: "Bardzo często zdarza się, że władze miasta są skłonne przychylić się do wyniku konsultacji społecznych w sprawach mniejszej wagi, takich jak zagospodarowanie skweru czy program domu kultury, ale odmawiają prawa do współdecydowania, kiedy podejmowane są znacznie poważniejsze decyzje związane z wydatkami budżetowymi." Co więcej, niektóre typologie uważają konsultacje za działania pozorne, ponieważ to, że obywatel zostanie wysłuchany, nie oznacza, że jego postulaty zostaną uwzględnione.(więcej)

"Partycypacja bez redystrybucji władzy jest aktywnością nieznaczącą i frustrującą wykluczonych. Pozwala władzy twierdzić, że wszystkie strony zostały wysłuchane, i równocześnie zachować nierówny podział korzyści" (za: Partycypacja. Przewodnik KP). Aby więc obywatele mogli w pełni decydować o swoim miejscu zamieszkania, muszą decydować także o tych rzeczach najważniejszych, związanych z często skomplikowanymi i idącymi w miliony budżetami. Oczywiście władza tak chętnie tych budżetów w ręce mieszkańców nie oddaje.

W rozmowach z osobami pracującymi w wydziałach miast często słyszy się, że konsultacje oczywiście tak, ale budżet to coś, co jednak wykracza poza kompetencje "szarego obywatela" (tak jakby naszych miast nie zamieszkiwali kompetentni ekonomiści czy prawnicy). Decydowanie o budżetach niesie ze sobą ryzyko odpowiadania za ewentualne błędy czy nietrafione inwestycje. Budżety miast i gmin to skomplikowane budowle, podzielone na paragrafy, które muszą zgadzać się co do grosza. Obywatele nie garną się chętnie do przejęcia części tej odpowiedzialności - niech lepiej spoczywa ona na urzędnikach - my możemy sobie co najwyżej od czasu do czasu ponarzekać. Do tego dochodzi fakt, że nie wszyscy obywatele wiedzą o istnieniu mechanizmu zwanego budżetem obywatelskim, czy też partycypacyjnym, a włodarze niechętnie chcą się tą wiedzą dzielić.

Z czym to się je i gdzie?

Budżet obywatelski to demokratyczny proces dyskusji i podejmowania decyzji, w którym mogą brać udział wszyscy mieszkańcy i mieszkanki danej społeczności. "Jest to narzędzie, które pozwala mieszkańcom w sposób bezpośredni decydować o wydawaniu środków z budżetu miasta lub gminy wiejskiej (ale też np. rady osiedla - przyp. red.). W przeciwieństwie do konsultacji społecznych, tu mieszkańcy podejmują decyzję, która jest wiążąca. Budżet partycypacyjny (...) przekłada się na efektywniejsze wydawanie środków publicznych (projekty odpowiadają na potrzeby uznane przez mieszkańców za najistotniejsze lub najpilniejsze do realizacji), wpływa on bezpośrednio na integrację mieszkańców, buduje lokalną wspólnotę i podnosi zaufanie do innych." (za: Głos Łodzian się liczy). Dodajmy, że jest to forma właściwa dla dojrzałej demokracji. Z jednej strony jej skuteczna implementacja jest możliwa, jeśli istnieje aktywna społeczność lokalna. Z drugiej jednak wprowadzenie mechanizmu budżetu obywatelskiego z inicjatywy radnych czy działaczy organizacji pozarządowych może stać się impulsem dla mieszkańców do wzięcia spraw w swoje ręce i przyjrzeniu się z bliska procesom podejmowania decyzji finansowych. "Wprowadzanie budżetu obywatelskiego (...) zdaje się być jedną z najlepszych metod demokratyzacji sposobu zarządzania miastem". (za: Joanna Erbel, Radykalna demokratyzacja miasta).

Szacuje się, że na dzień dzisiejszy ponad 200 miast w Europie stosuje budżet partycypacyjny. Wśród miejscowości stosujących budżet obywatelski są wielkie miasta, takie jak Sevilla w Hiszpanii (ponad 700 tys. mieszkańców) albo dzielnice w stolicach, takich jak Londyn, Paryż, Rzym i Berlin. Oprócz nich są to również średniej wielkości miasta, taki jak Hilden i Emsdetten w Niemczech czy małe gminy, jak Grottamare albo Altidona we Włoszech. W Polsce jest kilka przykładów miast, wsi czy dzielnic, w których wprowadza się elementy budżetu partycypacyjnego, czyli oddaje się mieszkańcom część budżetu.

Pierwszy pełny proces tworzenia budżetu partycypacyjnego rozpoczął się w brazylijskim mieście Porto Alegre już w roku 1989 - tam tysiące mieszkańców corocznie decyduje, jak wydawać część budżetu miejskiego. (za: Wikipedia) Szczegółowo opisał ten mechanizm w swojej książce Bez państwa. Demokracja uczestnicząca w działaniu Rafał Górski. Warto wspomnieć, że w Porto Alegre dowodem sukcesu zastosowania budżetu obywatelskiego są wskaźniki jakości życia, znacznie wyższe dla miasta w stosunku do reszty Brazylii. Np. dostęp do wody w Porto Alegre miało 99% mieszkańców, w całej Brazylii ten wskaźnik wynosił 72% (dane za rok 1999). Nie trzeba jednak podróżować aż do Ameryki Południowej, polskie miasta, wsie i dzielnice powoli zaczynają także wprowadzać ten mechanizm.

Pierwszy był Zabierzów

Zabierzów to niewielka wieś w Małopolsce, zamieszkiwana przez 4689 osób. W Zabierzowie "w roku 1995 po raz pierwszy wyłączono z budżetu gminy fundusze będące do tej pory w dyspozycji wójta i rady gminy. Powstały w ten sposób fundusze sołeckie, stanowiące zazwyczaj od 1 do 2% budżetu gminy. Fundusz sołecki wydzielany jest w zależności od liczby mieszkańców sołectwa - w 2001 r. było to 20 zł na jednego mieszkańca, w 2002 r. - 25 zł, w chwili obecnej jest to 30 zł." (Rafał Górski, Bez państwa. Demokracja uczestnicząca w działaniu). Ponadto "zgodnie z zapisem uchwały Rady Gminy Zabierzów z 1996 r. (...) rady sołeckie, społeczne komitety, organizacje społeczne, mogą składać wnioski i materiały planistyczne do biura rady gminy w terminie do 15 września roku poprzedzającego rok budżetowy".

Sopot - pierwsze miasto partycypacji

Sopot jest natomiast pierwszym miastem w Polsce, w którym wprowadzony został budżet obywatelski. Rozmowy z radnymi na temat wprowadzenia budżetu obywatelskiego rozpoczęła Sopocka Inicjatywa Rozwojowa, nieformalna grupa mieszkańców. "W maju 2011 Rada Miasta przyjęła rezolucję, wedle której mieszkańcy i mieszkanki mieli w bezpośredni sposób decydować o wydawaniu 3 mln zł z budżetu miasta, a następnie prezydent zaproponował zwiększenie tej kwoty do 4 mln. Dzięki tej decyzji mieszkańcy i mieszkanki mogli decydować o 1% budżetu miasta. W celu uchwalenia 1% budżetu obywatelskiego nie była potrzebna zmiana prawa, została w tym celu powołana komisja doraźna ds. budżetu obywatelskiego. Oprócz tego odbywały się nieformalne rozmowy mieszkańców z radnymi" (za: Joanna Erbel, Radykalna demokratyzacja miasta).

Doświadczenia z Sopotu pokazują, że budżet obywatelski sprawdza się także w Polsce. W pierwszym głosowaniu oddano 2410 ważnych głosów. Jako propozycje wydatków mieszkańcy zgłaszali przede wszystkim zwykłe sprawy, jak budowę nowego placu zabaw, ustawienie ławek i koszy na śmieci w lesie, remonty schodów czy ulic. Projektem, na który oddano najwięcej głosów, było ustawienie w Sopocie 20 dodatkowych zestawów do segregacji odpadów (60 tys. zł). Na drugim miejscu znalazło się dofinansowanie i modernizacja schroniska dla zwierząt (400 tys. zł). (Marcin Gerwin, Sopot ma budżet obywatelski).

Budżet partycypacyjny w Dolnym Wrzeszczu

W naszym regionie budżet partycypacyjny wprowadzono także w Dolnym Wrzeszczu. To radni dzielnicy postanowili, że o przeznaczeniu połowy sumy rocznego budżetu dzielnicy zdecydują sami mieszkańcy. Na początku marca br. w demokratycznym głosowaniu zdecydowali o uporządkowaniu placu, remoncie placów zabaw i doposażeniu biblioteki. To pierwszy budżet ustalony bezpośrednio przez mieszkańców Gdańska. W głosowaniu mogli wziąć udział wszyscy mieszkańcy i mieszkanki Dolnego Wrzeszcza, który ma czynne prawo wyborcze w wyborach do rady dzielnicy. Koszty przeprowadzenia głosowania radni dzielnicy pokryli z własnych pieniędzy. Przy przedsięwzięciu nie dostali żadnego wsparcia ze strony miasta. Rada Dzielnicy w kolejnych latach również planuje przeprowadzać obywatelskie głosowanie.

Wprowadzenie budżetu partycypacyjnego w Dolnym Wrzeszczu było pomysłem Ewy Lieder, Przewodniczącej Zarządu Dzielnicy Wrzeszcz Dolny, ale przyjętym przez radnych dzielnicy jednogłośnie. Rada przeznaczyła na ten cel blisko połowę swojego budżetu czyli 50 tysięcy zł i taki sam plan ma na rok 2013. Radni obiecali, że projekt, który zostanie wybrany przez mieszkańców zostanie wpisany do uchwały budżetowej rady dzielnicy.

- Nie mogliśmy użyć określenia budżet partycypacyjny, ponieważ w naszym statucie nie istnieje takie sformułowanie - precyzuje Ewa Lieder. - W pierwszej edycji zwyciężył projekt budowy placu zabaw na skwerze Bkp. O'Rourke i w tej chwili zbliża się do realizacji. Konstruując budżet partycypacyjny braliśmy przykład z rozwiązań sopockich, których autorem był dr Marcin Gerwin oraz Pracownia Zrównoważone Rozwiązania, która pomogła nam przeprowadzić cały proces. Uważam, że udało nam się zainteresować mieszkańców takim sposobem wpływu na dzielnicę, chociaż nie mieliśmy ani grosza na promocję i bardzo skromną kwotę do podziału - dodaje.

 

Gdynia bez mechanizmu

Przy okazji rozmowy o konsultacjach społecznych zapytaliśmy panią rzecznik UM Gdyni, Joannę Grajter-Błoniarczyk, o ewentualne plany wprowadzenia w mieście elementów budżetu partycypacyjnego: - Każdy samorząd ma inny pomysł na to, jak zarządzać miastem. Gdynia np. była liderem jeśli chodzi o organizację Rad Dzielnic, które są organem najbliższym ludziom, jest to poziom demokracji lokalnej wybrany przez mieszkańców. Rady Dzielnic mają coraz większe kompetencje i budżety. Gdynia jeszcze przed czasem powszechnego internetu wykładała papierową wersję budżetu do ogólnej wiedzy mieszkańców w biurze Rady Miasta. Informacje na temat samego budżetu można znaleźć w Ratuszu oraz w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Gdyni. Odbywają się także, zgodnie z ustawą, konsultacje budżetu. - Relacje z konsultowania budżetu nie są upubliczniane, ponieważ ustawa nie nakłada takiego obowiązku - dodała pani rzecznik. Nie wiemy więc, ile wpływa wniosków w ramach konsultowania budżetu, ani które z nich, i dlaczego, zostały uwzględnione lub odrzucone. Można więc w Gdyni zapoznać się z budżetem po jego powstaniu, a następnie zgłosić uwagi i zastrzeżenia, do czego zresztą pani Grajter zachęca. Nie ma jednak mechanizmu, który oddawałby bezpośrednio w ręce mieszkańców jakąś określoną kwotę z budżetu.

 

W Łodzi eksperymentują, w Rzeszowie mają coś podobnego

W Łodzi w ramach projektu-eksperymentu pt.: "Głos Łodzian się liczy" mieszkańcy mogli bezpośrednio decydować o wydatkowaniu środków z budżetu osiedla i wybrać inwestycje lokalne. To oni zadecydowali, czy na ich osiedlu powstanie nowy skwer, oświetlenie ulicy czy może ma zostać wyremontowana szkoła. (...) W projekcie wzięły udział 4 łódzkie osiedla.

W Rzeszowie formalnie budżetu obywatelskiego nie ma, jednak pracownicy urzędu twierdzą, że mają podobny mechanizm. Marcin Stopa, sekretarz miasta Rzeszowa: - W okresie planowania budżetu prezydent i jego urzędnicy spotykają się z mieszkańcami poszczególnych osiedli. Podczas tych spotkań padają konkretne propozycje inwestycji. Te spotkania się protokołuje. To są z reguły zadania dotyczące budowy chodnika, placu zabaw czy remontu szkoły. Miasto bierze pod uwagę te propozycje i albo je realizuje, albo - jeśli z jakichś powodów jest to niemożliwe - rozlicza się potem z tego przed mieszkańcami - mówi Stopa. (za: Gazeta Wyborcza)

Pierwszy raz w Poznaniu, Elblągu i Zielonej Górze

Na stronie Urzędu Miasta Elbląg wisi wielki baner z hasłem: "Zdecyduj na co wydać miejskie pieniądze". Prezydent Grzegorz Nowaczyk zaproponował, by na budżet obywatelski w 2013 roku przeznaczyć 2 miliony złotych. To pierwsza taka inicjatywa w historii miasta.

Elbląski Komitet Obywatelski wydał jednak oświadczenie, w którym chwali pomysł, ale krytykuje jakość realizacji tej inicjatywy. Między innymi to, że powołany przez prezydenta Elbląga zespół ds. opracowania założeń budżetu obywatelskiego składa się z samych urzędników. EKO stoi na stanowisku, że należy zapraszać do takich zespołów liderów opinii i ekspertów zewnętrznych, poprzez których idea umacnia się i może być promowana w wielu środowiskach.

Także w Poznaniu inicjatywa Prezydenta Miasta Ryszarda Grobelnego spotkała się z krytyką środowiska. Stowarzyszenie My.Poznaniacy wytknęło Prezydentowi m.in. niską kwotę budżetu przeznaczoną do partycypacji (10 mln zł przy budżecie ok. 3 mld zł) oraz brak jasnej procedury wyłaniania pomysłów do sfinansowania. Tak kwituje to Lech Mergler z My.Poznaniacy: - Prezydent bez uzgodnień i konsultacji wyszedł ze swoim pomysłem. Polega on na tym, że mieszkańcy mogą zgłaszać pomysły, a jakieś tajemnicze ciało w magistracie je uzna lub nie. Do 7 września mieszkańcy Poznania mogą zgłaszać swoje propozycje i zadania do budżetu na rok 2013 na specjalnym formularzu dostępnym na stronie urzędu w zakładce konsultacje społeczne.

W Zielonej Górze w ramach tzw. budżetu obywatelskiego Prezydent Miasta Janusz Kubicki przeznaczył 3 mln zł. - Każdy mieszkaniec Zielonej Góry będzie mógł zgłosić swoje propozycje zadań, które jego zdaniem są bardzo ważne. Może to być np. remont ulicy, budowa chodnika, oświetlenia czy ścieżki rowerowej. Odpowiedni formularz jest już dostępny. Na zgłoszenia czekamy do 28 września - pisze na stronie urzędu Prezydent.


Sam fakt wprowadzania elementów budżetu obywatelskiego w coraz większej ilości miast, a także dyskusja, która przy tej okazji ma miejsce, jest pozytywnym objawem biorąc pod uwagę kryzys, jaki przechodzi polska demokracja, co widać na przykładzie spadającej systematycznie frekwencji wyborczej. Być może zarządzający miastami dostrzegli w końcu zagrożenia wynikające z małej aktywności obywatelskiej swoich mieszkańców.

Zapraszamy do dyskusji w MiędzyMiastówce. Już niedługo o innych mechanizmach demokratyzacji przestrzeni publicznej i prezentacje liderów oraz najciekawszych rozwiązań.




Autor

obrazek

Katarzyna Gajewska
(ostatnie artykuły autora)

Kulturoznawczyni z wykształcenia, społeczniczka z zamiłowania.